Mojry dwie przędą jedna przycina Fatum Przychodzi majem tak, jak wtedy słowikami, roztkliwia serce cudem życia, jeszcze więcej euforią piękna zapłodnioną przez atencje, by jedną chwilą rozanielić potem zranić. Motylim skrzydłem strąci na dno mrocznych przeczuć, na bzowych gwiazdkach ostry zapach formaliny utrwali portret, nim przekwitną oziminy i schowa w domku pod koroną starodrzewu. Ścieżką powrotu beznadziejne snuje scherzo, w minione maje, załzawioną rozczulanką, wciąż nut przybywa - ptaki innej śpiewać nie chcą... Tu cała wieczność śni adagio trzem kwadransom, a jeden kwadrans przypomina ból wieczności, białym motylkiem co niechcący w niej zagościł. (aranek)
Cisza grobowa Krzyk Błaganie o pomoc Skomlenie litości Modlitwa bezowocna do ... wyczerpania aż nastała cisza. Święty (o m c) Błagali go prosili Niech przyjdzie Uratuje Jeszcze żyje Stała z zastyglym krzykiem Jest ... Pomoże ...! Żona …późno już żona nie pozwoliła. Tutaj, ma poświęconą ulicę A tam ? Formalina Trzeba przyzwyczaić wzrok do pociętego skalpelem ciałka i myśl że to jest nieodwracalne. Włożyć ręce pod plecki unieść nad powierzchnię potrzymać aż ocieknie położyć na ręcznik I już… można ubrać Kto wpuścił tu matkę? Paka Tak się mówiło Jechać na pace Ale z trumienką na kolanach? Nie inaczej. Pierwszy raz? Nie było okazji... Parafialne Jak to bez pogrzebu ? Przecież ochrzczone Ale aniołek… Nie nagrzeszył Ksiądz nie pójdzie ? Pokropię święconą wystarczy Jak to ? Przecież aniołek! Projekt Ksiądz proboszcz Odrzuci Dlaczego? Nie ma krzyża Przecież aniołek i nikt nie cierpiał przez aniołka… Trzeba dorzucić? Cierpienie Nie ma miary wagi, ani żadnej jednostki tylko świadomoś...
Jerzyk - ptak zjadający komary. Fot. Fotolia Jerzyki Mali mieszkańcy nieba potrafią łapać w locie komary i krople może pochwycą moją tęsknotę zaniosą tobie przez grzeczność mali posłańcy nieba aranek
Komentarze
Prześlij komentarz