Popularne posty z tego bloga
Kadry
Autor:
Aranek - Teresa Fejfer
Cisza grobowa Krzyk Błaganie o pomoc Skomlenie litości Modlitwa bezowocna do ... wyczerpania aż nastała cisza. Święty (o m c) Błagali go prosili Niech przyjdzie Uratuje Jeszcze żyje Stała z zastyglym krzykiem Jest ... Pomoże ...! Żona …późno już żona nie pozwoliła. Tutaj, ma poświęconą ulicę A tam ? Formalina Trzeba przyzwyczaić wzrok do pociętego skalpelem ciałka i myśl że to jest nieodwracalne. Włożyć ręce pod plecki unieść nad powierzchnię potrzymać aż ocieknie położyć na ręcznik I już… można ubrać Kto wpuścił tu matkę? Paka Tak się mówiło Jechać na pace Ale z trumienką na kolanach? Nie inaczej. Pierwszy raz? Nie było okazji... Parafialne Jak to bez pogrzebu ? Przecież ochrzczone Ale aniołek… Nie nagrzeszył Ksiądz nie pójdzie ? Pokropię święconą wystarczy Jak to ? Przecież aniołek! Projekt Ksiądz proboszcz Odrzuci Dlaczego? Nie ma krzyża Przecież aniołek i nikt nie cierpiał przez aniołka… Trzeba dorzucić? Cierpienie Nie ma miary wagi, ani żadnej jednostki tylko świadomoś...
Wielka jesień
Autor:
Aranek - Teresa Fejfer
Wielka jesień villanella Aleja kasztanowa, pełna moich śladów, wydeptanych najtwardszym, bo ciężkim od żalu krokiem prosto w labirynt, na miejskim cmentarzu. Mijam bramę na pamięć, tęskniąc do obrazów, strąconych dniem powszednim do studni koszmaru, tu pulsują znów życiem, pełnym moich śladów. Ożywają przewrotnie do miejsca i czasu, błogosławieństwem ciszy, płomieniem kasztanów, pod niebem niepogodzeń na miejskim cmentarzu. W kamiennym labiryncie płynę, jak na balu, rudym ogniem jesieni gotowa od razu, zawirować pamięcią pełną moich śladów. Rozstanie skwitowane brzemiennym - „ofiaruj”, pod rozdartym krzyżykiem, twardsze niby marmur, zaklęty w obojętność na miejskim cmentarzu. Naprzeciwko kamieniom ludzkich serc sezamów, wydeptuję najtwardszym, bo ciężkim od żalu krokiem prosto w labirynt na miejskim cmentarzu, aleję kasztanową, pełną moich śladów. (aranek)

Komentarze
Prześlij komentarz